środa, 26 marca 2014

CD Informacji- Isabella

Dzięki za odpowiedzi, sama jeszcze nie wiem co zrobić, zaczekam jeszcze kilka dni, może jeszcze ktoś wejdzie i pomoże.
Sama z siebie nie wiem czemu, ale wolałabym nie resetować WWN, tylko przekazać ją komuś dalej. Ciężko mi to mówić, bo włożyłam dużo pracy w tą watahę, ale mogłabym ją przekazać osobie zaufanej, za zgodą Maksa, tylko nie wiem, czy on jeszcze wchodzi.
A co wy sądzicie?
Jak coś, dalej czekam na wiadomości.

~~Iska♥

PS: Być może udało by się to naprawić, już samaa nie wiem...

wtorek, 18 marca 2014

Od Isabelli... :c

Witajcie :)

W końcu znalazłam czas, aby wejść. Udało się, podciągnęłam się w nauce. Aktualnie dostałam trochę czasu, bo jestem chora i siedzę w domu (zapalenie oskrzeli, angina i te sprawy)...
Mam kilka wiadomości, możecie czytać lub nie. Więc zacznę po kolei.
Po pierwsze chciałabym bardzo i serdecznie podziękować za te wszystkie miłe wiadomości na howrse, podczas mej nieobecności, która i tak się przedłużyła, czego nie chciałam. Ale dziękuję, że chociaż część z was się zainteresowała, na prawdę nie wiecie, ile to znaczy dla mnie. Z całego serca dziękuję ♥
Po drugie cieszę się, że mimo, że mnie nie było, ktoś jeszcze się nią interesował. Ale wiem, że wataha upadła. I teraz pewnie większość osób ma wylane na nią, a jeszcze bardziej na mnie. Rozumiem to. Jestem zła sama na siebie, że zaszła taka sytuacja. Nie wiem, nie potrafię ubrać w słowa, tego co chcę powiedzieć.
Więc po trzecie chciałabym jeszcze powiedzieć i przyznać, że uzależniłam się od tej watahy. Wchodziłam codziennie, aby tylko z wami porozmawiać. Dziękuję za te wszystkie miłe słowa i za to, że wgl. dołączyliście tutaj. To tylko dzięki wam WWN była tak świetna :)
I po czwarte, najważniejsze chcę pomówić o przyszłości WWN. Mam 3 opcje, przynajmniej o tych trzech pomyślałam. Więc pierwszą opcją jest reset WWN i zaczęcie wszystkiego od nowa. Drugą opcją jest ciągnięcie tego dalej. A trzecią jest moje odejście z WWN i zostawienie watahy osobie, która zadba o nią, tak jak ja wcześniej. I właśnie o tej trzeciej myślę najczęściej.
Powiedzcie szczerze co myślicie i napiszcie mi na howrse, odczytam wszystko w piątek.
Dziękuję bardzo i spodziewam się negatywnych wiadomości. Cześć kochani. ;*

Isabella

poniedziałek, 17 marca 2014

Od ReZiego - CD

Tu są wulgaryzmy. Dzieci nie powinny tego czytać.. D:
- Yyy.. Mówisz jak jakiś samobójca - przewrócił oczami.
- Ano - uśmiechnąłem się delikatnie, wstając z ziemi i odchodząc kawałek od wilka - Ale, w sumie.. Raz chciałem popełnić samobójstwo.. Emm.. Nieważne.
Przez chwilę wpatrywałem się w duże oczy basiora. Czułem wręcz, że "przeszywałem" jego duszę. Poczułem zimny wiatr spowijający moją szyję. Rozejrzawszy się, ujrzałem grupę wilków z watahy.
- Wracajcie - prychnął jeden z nich.
- A czemuż to? - spojrzałem na niego jak na idiotę, cicho śmiejąc się pod nosem - Gdzie jest Nikołaj?
- Tak bardzo Cię to obchodzi? - usłyszałem głos tej gnidy.
- Wcale - rzuciłem oschle, idąc przed siebie - Au revoir!
Plątałem się między gęstwiną drzew. Poczułem zapach rozkładającego się mięsa. Podążając za nim, doszedłem do swojej jaskini. Zajrzałem tam. Zdziwiony tym, co ujrzałem aczkolwiek nadal nie przejęty podszedłem bliżej martwego ciała. Było skulone, więc mocno uderzyłem je pyskiem.
- Kurwa - wymamrotałem - Tylko nie ona. Kurwa - powtórzyłem to zdanie kilka razy.
Demiti. Leżała tam kilka dni. Ale.. Jak to możliwe, skoro.. Ech.. Zarzuciłem ją na grzbiet i wyszedłem z jaskini. Kładąc martwą waderę na ziemi, wiedziałem, że nie mogę powiedzieć o tym Reggennie i West'owi. Jeszcze nie.

Chodziłem od ściany do ściany jaskini. Krzyczałem. Coś o watasze, o śmierci, o głodowaniu.. O bólu, zimnie.. W pewnej chwili przestałem. Usiadłem. Łzy mimowolnie wypływały mi strumieniami z oczu. Nigdy w życiu jeszcze nie płakałem. Jakie to dziwne uczucie.. Cały smutek ze mnie wypłynął, tak.. po prostu. Poczułem się lepiej. Gdy jednak usłyszałem, że w środku pojawił się Nikołaj, ogarnąłem się i odwróciłem.
- Nie wyglądasz jak żądny krwi morderca.. - mruknął coś pod nosem - Wręcz przeciwnie. Twoje oczy są brązowe, nie czerwone. Futro ciemniejsze, takie.. zwykłe. Coś się stało?
- Nic - odpowiedziałem bez chwili zastanowienia.
- SŁYSZAŁEM KRZYKI - powiedział głośniej - SŁYSZAŁEM.
- Gyyhh.. Wyjdź. Teraz - uśmiechnąłem się cierpko.
Basior popatrzył na mnie, po czym siadł obok.
- Nie - zaśmiał się - Kurwa.. Paliłeś coś?
- Nie, tylko jakieś zioła. Nic specjalnego.
Nikołaj rozejrzał się. Ujrzał krew oraz dym. "Ileż mam czekać, abyś wyszedł?" pomyślałem, wbijając wzrok w jego oczy. Zimne, puste, bez uczuć..
- Moja krew - powiedziałem wręcz bezgłośnie.

Mijały sekundy, minuty, godziny.. Czułem się coraz gorzej. "Jesteś już stary, ReZi. Czas umrzeć" powtarzałęm sobie w myślach, zaciskając powieki. Upadłem na ziemię, ciężko oddychając. Żaden członek watahy nie zauważył, że mnie nie ma. Żaden. Ktoś zapewne mnie zastąpił. Na ziemi nie ma pustych miejsc.

You're fucking crazy if you think that I'll ever change
I am I, I am me, I'll never change my ways
I'm a monster and that's how I'll stay
Condemned to predetermined damnation for eternity

poniedziałek, 24 lutego 2014

(Nie)Smutna informacja

Więc..
Niestety, a może i stety, za jakiś czas będę musiała odejść. Czekam tylko na czcigodną Isabellę, która nadal nie skończyła swojej "dramy". Gdy wróci - usunę wszystkie swoje wilki z zakładki i, może, napiszę od nich opowiadanie o odejściu (napisałam już pierwszą część tego od ReZi'ego, ale to przecież widać).
Dziękuję za uwagę, dobranoc.

Od ReZi'ego

NIE MIAŁAM POMYSŁU NA OPOWIADANIE, WIĘC.. BĘDZIE SE WOJNA. o3o
BEZSENSOWNE, ALE JEST
WAŻNE ŻE JEST
CIESZCIE SIĘ

~~
Mrok ogarnął jaskinię. Rozejrzawszy się, ujrzałem chudą, białą postać. Nikołaj. Parsknąłem zniesmaczony jego obecnością, przewracając oczami. Po kilkunastu minutach w jaskini pojawiła się Skyfall. Zlapała basiora za łapę i pociągnęła za sobą, wykrzykując moje imię. Mimowolnie wstałem i podszedłem bliżej wyjścia. Wokoło roiło się od wilków. Nie poznawałem ich. Zmrużyłem oczy, myśląc, że to jakkolwiek pomoże. Kilka wilków z watahy przebiegło obok mnie, rzucając się na waderę stojącą niedaleko. Jeden z członków WWN wytłumaczył mi, co się dzieje.
- [...] Wojna! - dokończył wypowiedź, odskakując ode mnie i biegnąc w stronę wyjścia.
Wymamrotałem coś, czego sam nie zrozumiałem, i podbiegłem do jakiegoś nieznanego mi wilka. Rzuciłem się na niego. Zszokowany upadł na ziemię. Wgryzając się w jego kark, usłyszałem łamane kości.

Mijały godziny. Nikt z naszych nie umarł. Obserwowałem walkę zza drzewa, czekając na odpowiednią chwilę. Usłyszałem skowyt i silne uderzenie o drzewo. Zarzuciłem na głowę czarny kaptur, zakrywając krwistoczerwone oczy. Na ziemi leżała Demiti; młoda samica beta. Nie miałem serca, aby ją.. Uratować. Po prostu pobiegłem dalej, zostawiając ranną waderę. Ktoś na pewno się nią zajmie.

Biegłem przed siebie, atakując wrogie wilki. Z każdą chwilą byłem słabszy. Skoczyłem z czyjejś jaskini na kamienie.
- ReZi! - usłyszałem krzyk.
- Mmm? - mruknąłem, rozglądając się.
- Gdzie byłeś?! - wtedy poznałem ten głos.
To na pewno był Vinserrie. Wstałem i spojrzałem przed siebie. Wbiłem wzrok we wszechogarniającą pustkę. W nicość. Zamknąłem oczy, kładąc się na ziemi.
- Słyszysz to?
- Co?.. Nic nie słyszę.
- Ciszę. Wsłuchaj się w nią, a poznasz odpowiedź na każde pytanie, nurtujące cię od zawsze.

~ Ładafak, CDN. Jeżeli o was nie zapomnę. ~

piątek, 7 lutego 2014

Od Avery C.D Historii Black Wolfs'a

Rozmyślałam trochę w mojej jaskini. Postanowiłam iść z Black Wolfs'em. Gdy biegłam moje żółte pasma na łapach zrobiły się bardzo jaskrawe, a ja coraz szybciej biegłam. Gdy dobiegałam do Black Wolfs'a nie umiałam się zatrzymać i kilka kilometrów dalej wpie*doliłam w drzewo.

~~Kilka minut później~~

Obudziłam się w jakiejś brudnej i zimnej jaskini. Podszedł do mnie Black.
-Wszystko dobrze księżniczko? -zaśmiał się
-Spadaj! -krzyknęłam z uśmiechem i odepchnęłam go
Rozglądałam się chwile.
-Co to za brudna jaskinia? -zapytałam z dziwnym spojrzeniem
-Dzięki ku*wa wiesz! To moja jaskinia... -powiedział
-Ogarnął byś tu.. -powiedziałam i zaczęłam sprzątać jego jaskinię
Gdy już trochę ogarnęłam podszedł do mnie basior.
-A co ty moja sprzątaczka? -zapytał z szyderczym uśmiechem
-Spadaj świnio! -j*b mu liścia
-No jakbym ku*wa widział Taylor! Jesteście ku*wa takie same! -krzyknął i wyszedł z jaskini.

~~Kilka chwil później~~

Zdążyłam znaleźć basiora. Siedział niedaleko lasku. Podeszłam do niego.
-Więc gdzie chciałeś iść księżniczko? -zaśmiałam się głośno

Black Wolfs?

Od Shiry: "Telefon"

Wybrałam się na spacer po plaży. Właśnie wracałam, gdy zauważyłam leżącą na piasku dziwną rzecz. Była w kształcie prostokąta, miała guziki z literami i jakiś kawałek szkła nad nimi. Nigdy dotąd nie widziałam czegoś takiego... Obwąchałam to, pachniało człowiekiem. Odskoczyłam, ale po chwili znowu podeszłam do tego.
-*Zaniosę to do innych wilków, może ktoś mi wyjaśni co to za guwno...*- pomyślałam.
Chwyciłam to w zęby i pobiegłam w stronę watahy.
Dobiegłam do jaskini Ayline, bo tylko ona przyszła mi do głowy. W końcu była szamanką. Zapukałam do drzwi, otworzyła mi właśnie ona.
- Witaj Shira- zdumiała się.
- Witaj- bąknęłam.
- Co cię do mnie sprowadza?
- Bo ten... Ten przedmiot który mam w pysku...- wskazałam na rzecz- Wiesz może co to jest?
Wadera popatrzyła na obiekt, który trzymałam i zamyśliła się.
- Hmmmm...- powiedziała w końcu- Nie, nie wiem. Ale może znajdziemy odpowiedź w moich książkach... Zapraszam.
Weszłyśmy do jej jaskini. Zobaczyłam mnóstwo regałów i półek z różnymi księgami. Były podzielone i podpisane, do czego są.
- Pomyślmy...- powiedziała Ayline.
Sięgnęła po książkę, która podpisana była:
"Ludzkie przedmioty"
Otworzyła ją i zaczęła przewracać strony. Spojrzała na rzecz, którą odłożyłam na stolik i z powrotem zaczęła szperać. Nagle powiedziała:
- Jest, znalazłam.
Wadera odłożyła otwartą książkę na stół. Zajrzałam do niej.
- Telefon?- zdziwiłam się.
- Na to wygląda- odpowiedziała, znowu wzięła księgę do łap i zaczęła recytować:
- Telefon. Przedmiot, za pomocą którego kontaktują się ludzie. Charakterystyczny wygląd- ekran, guziki z literami i cyframi, prostokątny kształt. Istnieją różne typy telefonów, są zwykłe telefony i tzw. smartfony. Różnią się...
Nie dokończyła, ponieważ wzięłam telefon do pyska, krzyknęłam na odchodne "Do zobaczenia i dzięki!" i wybiegłam z jamy.
Leciałam do jaskini Isabelli, aby ją powiadomić, kiedy wpadłam na jakiegoś wilka.


Ktoś dokończy?

Od Shayly CD Historii Black Wolfs'a

-No w sumie to możemy coś zjeść a potem nad wodospad-Powiedziałam z szatańskim uśmiechem.
Poszliśmy do lasu coś upolować. Wytropiliśmy jaskinie niedźwiedzia.
Gdy zbliżyliśmy się do jaskini niedźwiedź wyszedł. Black atakował z przodu a ja z tyłu. Było trochę z nim szarpania, ale w końcu powaliliśmy go i zjedliśmy. Po jedzeniu poszliśmy nad wodospad. Wygłupialiśmy się trochę popychaliśmy się. Black Wolfs'a trafił w końcu szlak. Popchnął mnie a ja wpadłam do wody. Straciłam przytomność bo chyba uderzyłam o kamień. Obudziłam się w jaskini. Miałam bandaż na łapie,skrzydle i na głowie. Spróbowałam wstać chodź czułam ból to jakimś cudem wyszłam z jaskini. Byłam głodna, ale w takim stanie nie mogłabym polować. Postanowiłam poszukać Black Wolfs'a aby powiedział mi dlaczego jestem aż w takim kiepskim stanie przecież walnęłam się tylko o kamień.
Poszłam do jaskini Black'a. Nie znalazłam go dlatego wróciłam do jaskini i po drodze spotkałam Bloodie.
-Hej Bloodie wiesz może gdzie jest Black Wolfs?
-Niestety nie widziałam go ostatnio. Shay wszystko w porządku?
-Tak, tak dzięki za info.
Nagle upadłam na ziemię i straciłam przytomność.
Obudziłam się w mojej jaskini.
Medyk robił mi opatrunek.
Obok mnie zobaczyłam Black Wolfs'a.


Black Wolfs?

Od Black Wolfs'a CD Historii Avery

Czekałem na waderę w jej jaskini. Myślałem, że się ucieszy. No coż musi mnie poznać skoro zaczęła się nasza znajomość.
Gdy tylko mnie zauważyła od razu na wrzasnęła. Jakbym widział Taylor jak ją dotke, ta ona od razu szału dostaje.
-Wyjdź! -krzyknęła
-Co nadal zła? -zaśmiałem się
-Tak! -krzyknęła
-Oj dla księżniczki korona z główki chyba nie spadła prawda? - poklepałem ją po grzywce. 
-Odwal się! - warknęła. 
-No dobra,będe milszy. Chodź. - wziąłem ją za łape i przewróciłem oczami.
-Wypie*dalaj! - ugryzła mnie.
-No to idziesz ze mną czy świętą udajesz?! - znowu krzyknąłem. 
Wadera stała chwile. 
-Decyduj się bo wiecznie stać tu nie bede! - warknąłem. 
-Zamknij się.! - krzyknęła. 
-Dobra... - odszedłem.
Odwróciłem się w środku drogi. Wadera biegła z baaardzo dużą prędkością. 
-To idziesz ze mną? - zapytałem.
Szkoda tylko że nie wyhamowała i walnęła się w drzewo.

Avery?

czwartek, 6 lutego 2014

Od Glammer " Skryta tajemnica"

Kolejny dzień w WWN, kolejny miesiąc, rok. Niby jeszcze przed chwilą dołączyłam do tej watahy, to teraz mija już któryś rok. Po długim urlopie wróciłam, razem ze swoimi córkami. Zrobiłam się nieco oschła przez ten czas...
Postanowiłam, że przypomnę sobie, gdzie co jest (xd). Zaplanowałam sobie kilka wycieczek przez las, plażę, jezioro, skałę alf i las mroku bo na łąkę miłości nie miałam po co wracać. Na początek miałam pójść do lasu mroku, przestałam się go obawiać już od dłuższego czasu.
Wracając do dzisiejszego dnia- wyszłam z jaskini, Shira i Lolerei grały w Scrabble więc nie chciałam im przeszkadzać w zabawie. Skierowałam się do lasu, bo przez niego wiedzie droga do mroku. Słońce prażyło niemożliwie, ale chłodny wiatr sprawiał, że nie było upalnie. Zielone liście na drzewach kołysały się, szeleszcząc. Zaczęłam rozmyślać nad kosmosem, popatrzyłam w niebo. Myślałam o tym, że słońce, niby ratuje nasze życie, ma witaminę D, to jednak jest buzującym piekłem, że gdzieś tam, daleko, są inne planety, na których wszystko trwa inaczej. Z takimi myślami wreszcie zawędrowałam do końca lasu. Rozejrzałam się i zauważyłam Kirę, która jadła jakieś zielsko. Podeszłam do niej, przestraszyłam ją, uśmiałyśmy sie, przywitałyśmy, i opowiedziałam jej o moim urlopie i wyprawach.
- Mhm, brzmi ciekawie- powiedziała klacz.- Właściwie to mogę się wybrać razem z tobą, nie mam nic do roboty.
- Ołkej, to chodźmy- odpowiedziałam.
Wkroczyłyśmy do lasu mroku. Tutaj już ptaki nie świergotały, nie było tu żadnych zwierząt, zdawało się jakby las smętnie pomrukiwał. Ale my szłyśmy dzielnie, aż doszłyśmy do jakiejś alejki. Nagle zobaczyłam postać jakiegoś młodego wilka, nie przypomniał nikogo z naszej watahy. Miał schylony łeb, był cały czarny i nie ruszał się.
- Patrz...- szepnęłam do Kiry.- Kto to jest?
- Nie mam pojęcia, jakby jakaś zjawa czy coś...- cicho odpowiedział mój towarzysz.
Powoli podeszłam do wilka i zapytałam:
- Witaj, skąd jesteś?
A potem, ujrzałam tylko złoto- czerwone ślepia i postać zniknęła. Cofnęłam się do tyłu, zawarczałam i ustawiłam się do pozycji obronnej. Kira podbiegła do mnie i skuliła uszy. Podejrzliwie rozglądałyśmy się po wszystkich drzewach. Poczułam drapnięcie i ugryzłam powietrze. Ale to nie było powietrze, ponieważ to coś zaskomliło i usłyszałam szelest. To coś uciekło.
Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam, że Kirze coś jest.
- Kira, co się tobie stało?- spytałam. Wyglądało, jakby klacz ktoś trzymał, a z szyi leciała jej krew. Jednym ruchem byłam obok niej i szarpnęłam coś. Samicy widocznie ulżyło, bo wyzwoliła się i kopnęła.
- Uciekaj, Kira!- krzyknęłam.
Zwierzę pogalopowało, byłam tuż za nią i osłaniałam ją. Była ranna. Wybiegłyśmy z lasu mroku i po chwili już byłyśmy przy jaskiniach. Wpadłam do nory Westa jak oszalała i przywaliłam głową w ścianę. Za mną był mój towarzysz, ale ona zdążyła wyhamować.
Basior akurat był w jaskini i czytał gazetę. Na nasz widok wystraszył się.
- Glimm, co ci się stało?
- Pomóż Kirze...- wskazałam łapą na klacz.- Proszę...
I straciłam przytomność od uderzenia.

West?

Od Avery C.D Historii Black Wolfs'a


Basiora w ogóle nie ruszało to, że go gryzę. Byłam zdenerwowana i wbiłam go w głaz. Wystraszyłam się bo basior nie ruszał się.
-Black...? -powiedziałam załamana
Nic
-Black! -krzyknęłam i zaczęłam płakać
-HAHAHAHAAHA.. mam cię! -zaśmiał się szyderczo i odepchną mnie
-Ty podła świnio! -krzyknęłam i uciekłam w głąb lasu.
Wędrowałam po lesie. Spotkałam tam miłe wiewiórki [XD] które dały mi trochę jedzenia i picia.

~~Na terenach watahy~~

Idąc na pustynie spotkałam innego basiora. Był nim Trevlight. Posiedziałam z nim i Deni. Wydawali się mili. Poszliśmy nad wodospad. Bawiło się tam dużo szczeniaków.

~~W jaskini~~

Weszłam do swojej jaskini i usiadłam. Zauważyłam Black Wolfs'a.
-Wyjdź! -krzyknęłam
-Co nadal zła? -zaśmiał się
-Tak! -krzyknęłam

Black Wolfs?

poniedziałek, 3 lutego 2014

Od Black Wolfs'a CD Historii Avery

-Przez to całe zamieszanie nie wiem jak cię zwą...? - zapytała, chyba wścieklizna już jej przeszła.
-Black.. Black Wolfs. - powiedziałem szybko.
-Avery.. ale mów mi Av. -uśmiechnęła się.
-Ale ty masz szybkie zmiany nastroju... - dodałem.
-Coś się nie podoba?! - warknęła.
-I znowu się zaczyna... - przewróciłem oczami.
- Co się zaczyna? - zapytała spokojnie.
-Wścieklizny dostajesz. - uśmiechnąłem się podle.
-Ty chamie ! - warknęła i skoczyła na mnie.
Sturlałem się z górki razem z waderą. W między czasie zwaliłem ją z siebie.
Wadera ruszyła znowu w moją stronę co mnie rozbawiło. Ugryzła mnie, a mnie to nie ruszyło. Zacząłem się śmiać jak stuknięty.
Wadera gryzła mnie a ja przez śmiech powiedziałem:
-Serio już pierwszego dnia chcesz ze mną toczyć walkę?
-Jeśli będzie trzeba. - odepchnąłem ją.
Szybko do mnie podbiegła i wbiła mnie w głaz za mną. Mówiąc krótko; udałem trupa by ją nastraszyć.

<Avery?>

Od Avery


Gdy opuściłam swoją rodzinną jaskinie byłam załamana. Wędrowałam pod gołym niebem. Pogoda nie była zbyt przyjemna, cały czas padał deszcz. Myślałam że to był mój koniec. Usiadłam spokojnie i płacząc wpatrywałam się w gołe niebo. Od tyłu zaszedł mnie wilk stąpając na mój ogon.
-Zostaw! -warknęłam przecierając łzy
-Sory nie zauważyłem.. coś się stało? -powiedział siadając niedaleko
-Nie nic się kur*a nie stało! Przyjemnie chodzić tak w deszczu przez kilka godzin! Ku*wa już mi nogi posłuszeństwa odmawiają! -krzyknęłam
-Spokojnie ku*wa! Staram ci się pomóc. -powiedział
-Ciekawe jak. Znasz jakieś jaskinie? Masz jakiekolwiek jedzenie?! -odparłam
-Znam jaskinie i mam jedzenie. -powiedział z szyderczym uśmiechem
-To co ja tutaj jeszcze robię?! Chodź. -przetarłam łzy
Kilka minut wędrowaliśmy do watahy. Gdy dotarliśmy na miejsce było już ciepło a po deszczu nie było ani małej kropelki. Basior wskazał mi jaskinie. Było w niej pełno jedzenia i picia. Rozgościłam się ponieważ byłam strasznie głodna. Gdy zjadłam wyszłam z jaskini. Zauważyłam wilka.
-Przez to całe zamieszanie nie wiem jak cię zwą...? -powiedziałam
-Black.. Black Wolfs. -odparł
-Avery.. ale mów mi Av. -uśmiechnęłam się. 

<<Black Wolfs?>>

Nowy członek - Avery!


Avery, nauczycielka polowań.

środa, 15 stycznia 2014

Od Isabelli, Charlotte i Negro

Witajcie :3
Boże, jak ja za wami tęsknię :c
Wiem, że wielu z was i tak się ode mnie odwróciło, nie dziwię się, sporo mnie nie było.
Oceny mam wystawione, więc właściwie czas mam. Tylko tu jest jeden problem: wyjeżdżam na ferie, nie będę miała internetu. :c
Dlatego pomyślałam, że nie warto żebym wracała na 2-3 dni, tylko jak już wrócę z ferii, to będę już normalnie. Dragon24 zapewne już zauważyła, że jestem w połowie opowiadania od moich wilków, więc nie bójcie się, na pewno wracam.
Nie wiem co jeszcze pisać, muszę iść napisać 2 wypracowania z niemieckiego i rozprawkę z polskiego, więc nie mam dużo czasu dzisiaj. Dziękuję za przeczytanie i mam nadzieję, że pamiętacie starą Isabellę, liczę na wasze komentarze.
Czekam na mój powrót z utęsknieniem do was, pogadamy jak wrócę. :)
Kocham was wszystkich, mimo tego, że widziałam komentarze negatywne na mnie. Zasłużyłam.
Ale i tak was kocham. Coś wam opowiem, jak wrócę. :)

~~Isabella, Charlotte i Negro.